Pogoda w długi weekend czerwcowy nie okazała się zbyt łaskawa, ale mimo to postanowiliśmy wraz z Magdą spędzić go w Gorcach. Z pierwotnego planu przejścia z przełęczy Przysłop (750 m.n.p.m.) nad Lubomierzem przez Gorc (1228 m.n.p.m.) i Magurki (1108 m.n.p.m.) na Studzionki (górski przysiółek wsi Ochotnica) i dalej przez Lubań (1225 m.n.p.m.) do Krościenka lub Tylmanowej nie zostało nic. Koniec końców udało się nam „zdobyć” górę Wdżar (767 m.n.p.m.) doświadczając upalnej i dusznej aury oraz orzeźwiającego deszczu. Później z wsi Huby przypuściliśmy atak szczytowy na Studzionki, na które udało się nam dotrzeć w przerwie między ulewami.
Wieczorem miło było spacerować po Studzionkach wśród intensywnego zapachu, jakie roztaczały wilgotne łąki obsypane najrozmaitszym kwieciem oraz mokre siano. Tutaj po raz pierwszy poczułem znów spokój i sielską atmosferę wsi. Paradoksalnie deszcz, który zatrzymał nas tutaj na dłużej okazał się naszym sprzymierzeńcem. To właśnie on zmusił nas do zwolnienia tempa, do przycupnięcia pod ścianą starej góralskiej kapliczki i do wpatrywania się w odległe góry; rozległe Podhale nad którym wiatr przeganiał co rusz tabuny chmur i mgieł. Miło jest naprawdę tak usiąść, wiedząc, że liczy się tylko tu i teraz. Szum wiekowych jaworów wśród starych zabudowań Studzionek to to co najbardziej wryło mi się w pamięć. I ta błogość i spokój duszy, której tak bardzo mi ostatnio brakuje....
PS. Serdecznie polecam nocleg w stacji turystycznej u Państwa Chrobaków na Studzionkach – przepyszna kuchnia oraz miła, domowa atmosfera.
 |
Widok na Pieniny i Jezioro Czorsztyńskie ze wsi Huby |
0 Komentarze:
Prześlij komentarz